Kategorie

Wszystko, co nas denerwuje we współczesnej gastronomi

Co cię denerwuje we współczesnej gastronomii – pytam M.
Jarmuż!- odpowiada bez wahania. Potem następuje chwila ciszy i litania przewinień kelnerów. Wspólnie dochodzimy do wniosku, że czas powiedzieć otwarcie o tym, co nas boli w gastronomii. Oto lista największych przewinień! Bardzo chcielibyśmy nie oglądać ich już w nadchodzącym 2019 roku. Uprzejmie prosimy w imieniu swoim oraz wszystkich myślących podobnie.

1. Zagajnik na talerzu

Lata dziewięćdziesiąte należy do wszechobecnej pietruszki. Do dziś spotkacie ją jeszcze na talerzach, choć głównie w domach weselnych i remizach. Potem pojawiła się dekoracja z liścia sałaty, a na koniec wszystko przykryto rukolą, tak, jak na zdjęciu w tym artykule. Na miłość boską, szefowie kuchni i kuchciki, nauczcie się układać jedzenie na talerzu. Naprawdę nie potrzeba wiele.

2.Mazy i Zmazy

Dlaczego każdy aspirujący do bycia kolejnym Amaro szef kuchni musi nam psuć talerz swoimi mazami? Popaćkany, mdławy sos ani nie wygląda, ani nie smakuje dobrze. Jeśli już musi znaleźć się na talerzu, niech chociaż dobrze wygląda.

3.Słoiki do wszystkiego

Gdy już myśleliśmy, że słoiki do serwowania zupy, napojów, drugiego dania i deserów odeszły w niebyt, dostaliśmy po raz kolejny deser w słoiku. Dlaczego restauratorzy tak bardzo umiłowali sobie ten rodzaj naczynia? Prosto się go myje, rzadko się tłucze, owszem, jest wygodny. Ale wiecie co jeszcze jest wygodne, rzadko się tłucze i daje myć w zmywarce? Talerz!

4.Kelnerzy od sztancy

Proszę, przestańcie nam się przedstawiać i pytać czy nam smakowało, jeśli nie chcecie znać naszej opinii na temat dania. Nie ma nic gorszego niż zaprogramowany Kamil czy Beata, którzy jak ze zdartej płyty powtarzając “czy smakowało?” i nie czekając na odpowiedź odwracają się na pięcie. Noi dlaczego ktoś wpadł na pomysł, że koniecznie musimy znać ich imiona? Nie znamy imion pana ze spożywczaka czy pani z banku i naprawdę nam z tym dobrze.

5.Przyczajony jarmuż

Jarmuż jest smaczny jeśli a) jest dobrze przyrządzony i b) lubisz jego smak. Gorzej jeśli dostaniesz go bez ostrzeżenia, jako główny składnik dania, albo ktoś przygotował go w sposób urągający ludzkiej godności. Jest tyle pięknych i smacznych warzyw, skończmy z kurczowym trzymaniem się mody na jarmuż.

6.Jak jesień to dynia

Pożyczamy ten punkt od Haveabite.in, bo się z nim zgadzamy. Jesień w restauracjach stała się synonimiczna z kremem z dyni. Tak jakby w sezonie od września do listopada w tym smutnym kraju nie rosło nic tylko dynie. I dlaczego zawsze muszą one występować w formie kremu z imbirem, pomarańczą czy mlekiem kokosowym?

7.Elementy fine dinning w barze mleczny

Odkąd w gastronomii zaczęła się moda na pudry, epsumy, emulsje i redukcje, wielu restauratorów za punkt honoru postawiło sobie uraczyć gości fine dinningem nawet w budce z kurczakami. Efekty są niestety często mizerne. Bo jak inaczej nazwać sałatę obsypaną laktozą, którą onegdaj serwowało, skądinąd całkiem niezłe Signature w Warszawie? Albo pianki do klusek śląskich w nieistniejącej już (ciekawe czemu?!) restauracji Moskwa na Mokotowie.

8.Kawiarniany fine dinning

Specyficznym przejawem kawiarnianego fine dinningu jest używanie metod alternatywnego parzenia przez osoby, które nie mają pojęcia jak za owe parzenie się zabrać. Moda na aeropressy, syphony i dripy dotarła już do osiedlowych kawiarek. Efekt tego taki, że na niezaparzoną do końca kawę musisz czekać 20 minut. Ale przynajmniej była z Etiopii.

9. Talerze wielkości telewizora

Stolik z drewnianej palety ledwo mieści dwie szklanki, ale szef kuchni uparcie serwuje dania na talerzu satelitarnym. Malutka porcja wygląda na jeszcze mniejszą, ty trzymasz kieliszek z winem na kolanach z braku miejsca, ale kucharz dopiął swego. Jest duży talerz.

10. Herbaty ma być dużo

Na koniec punkt, przy którym upiera się M., wielka przeciwniczka herbaty z malutkich filiżanek. Jeśli już parzyć herbatę, to w gorącej wodzie. I niech tej wody wystarczy chociaż na całą filiżankę, to naprawdę wiele nie kosztuje.