Kategorie

Triple Sec i Curacao: co to jest i jak to pić?

Triple sec i blue curacao to niezbędne wyposażenie każdego dobrego baru. Zobacz, jak i z czym pić te owocowe likiery.

Każdy z naszych znajomych zna historię niebieskich drinków i wie, co dla gospodarza domu oznacza ich serwowanie. Gdy Blue Curacao leje się strumieniem, znaczy, że czas kończyć imprezę – ot taka nasza domowa tradycja częstowania gości niebieskimi drinkami, gdy wszyscy mają dość alkoholu. Mało kto uświadamia sobie jednak, że bardzo podobny do Curacao napitek to podstawa w każdym barze. Ale po kolei.

Curacao czyli co?

Likiery na bazie gorzkiej pomarańczy wynaleźli Holendrzy w czasach kolonialnych. Curacao to nazwa wyspy na Antylach holenderskich (tak do 2010 r. nazywany był zespół 5 wysp, w tym Curacao), skąd pochodzą pomarańcze, z których wyrabia się wszystkie omawiane likiery. Blue Curacao zostało wynalezione przez Lukasa Bolsa, który likierowi temu zawdzięcza międzynarodową karierę w świecie alkoholi. Pierwszą recepturę triple sec opracowała z kolei firma De Kuyper. Tyle historii.

Triple sec, curacao czy Contreau?

Na rynku spotkać można wiele trunków na bazie gorzkiej pomarańczy curacao. W przeciwieństwie do likierów owocowych cała rodzina curacao powstaje ze skórek pomarańczowych, nie zaś świeżych owoców. Historycznie, to Curacao jest pierwszym z likierów tej grupy.

Triple sec to likier bezbarwny o mocy 40-45 proc. Marką triple sec jest, np. popularny likier Contreau. Triple sec jest też bazą dla Blue curacao (i jego wariacji w innych kolorach). Niebieskiego curacao ma 20-25 procent alkoholu i głęboko niebieski kolor, który zawdzięcza barwnikowi spożywczemu. W sprzedaży dostępne są także inne kolory tego likieru – zielony, czerwony, pomarańczowy. Reasumując: triple sec to grupa likierów od różnych producentów. Mają przeźroczystą barwę słodki smak i moc 40 proc. Curacao jest o połowę słabsze, przeważnie sztucznie barwione.

Sec czyli słodki?

Triple sec oznacza potrójną destylację, którą przechodzi likier. Przed destylacją skórka pomarańczowa jest macerowana w alkoholu, następnie całość destyluje się, a proces maceracji powtarza się – dzięki temu aromaty kondensują się dając bogaty, mocno pomarańczowy w smaku likier. Niemniej, określenie “sec” (wytrawny), nie ma tu żadnego zastosowania.

Jak pić?

Zarówno triple sec, jak i blue curacao rzadko pija się w czystej postaci z uwagi na ich bardzo słodki smak. Likierów tych używa się na co dzień w szeregu drinków. Do tych najpopularniejszych należą z pewnością Margarita, Long Island Iced tea, Cosmopolitan, B-52. Często w recepturze drinku można zamienić triple sec na blue curacao. W ten sposób otrzymamy wariacje na temat znanych receptur – np. Blue Margarita, Blue Kamikadze.

Przegląd likierów z gorzkich pomarańczy

Bols triple sec (drogi, umiarkowanie dobry)

W aromacie dominuje rześka cytrusowa nuta, z wyczuwalnym alkoholem. W smaku wiele słodyczy cytrusowej z nutą przypraw, być może wanilii. Trochę jednowymiarowy, brak w nim wyrazistych nut gorzkich pomarańczy, dominuje aromat kandyzowanych skórek cytryny, przypominających nieco te, używane do ciast i innych wypieków. Odstrasza też cena, przeciętnie 90 złotych za butelkę 0,7 litra.

Grand Marnier Cordon Rouge (górna półka smaku i ceny)

Likier wyrabiany na bazie koniaku i esencjonalnego destylatu z gorzkiej pomarańczy z tajemniczym dodatkiem od producenta. Całość dojrzewa w dębowych beczkach, które nadają likierowi gładkości i nut wanilii. W aromacie oprócz gorzkiej pomarańczy pojawiają się nuty toffi i karmelu z delikatną nutą orzechów włoskich i drzewa sandałowego. Tak bogatą miksturę możemy nabyć (już) za  120 złotych. Technicznie nie jest to Triple sec (z uwagi na koniak, który stanowi bazę), ale często używa się go jako zamiennika

Triple sec marki Cointreau

fot. pixabay.com

Cointreau (Jakość w dobrej cenie)

Najpopularniejszy likier z rodziny curacao. W aromacie dominują nuty gorzkiej i słodkiej pomarańczy. Bardzo wyrazisty, aromatyczny trunek, a przy okazji bardzo pijalny. Lekko wytrawna końcówka pozostawia w ustach przyjemny aromat pomarańczowy. Wszystko to zamknięte w butelce za niespełna 70 złotych.

Bols Blue Curacao (wyblakły klasyk)

Mandarynkowy aromat uzupełniony cytryną i otartą skórką pomarańczową. W ustach pozostawia posmak cukierków pomarańczowych. Za 70 złotych można by oczekiwać odrobinę więcej wrażeń.

Toorank Blue Curacao (wersja budżetowa)

Budżetowa propozycja od szturmującego rynek Toorank’a. Mało aromatyczny likier, ginący w zbyt skomplikowanych drinkach, ale nadal warty uwagi. Jeśli szukacie czegoś o połowę tańszego od Bolsa warto poszukać.

Juanita blue Curacao (barwiona woda)

Curacao za dwadzieścia złotych, kupione w Tesco na warszawskim Gocławiu. Okazuje się, że da się zrobić ten trunek w tak dumpingowej cenie. Smak też jest raczej dumpingowy. Jeśli szukacie curacao tylko po to, by zabarwić drinki to ta marka spisze się idealnie. Niestety, Juanita to nic ponad naturalne (dzięki Bogu!) barwniki i aromaty zmieszane z cukrem oraz alkoholem rolniczym – tak głosi etykieta. Smak kiepski, wyraźnie alkoholowy aromat i landrynkowe wykończenie.